Życie na fali – utopijny żywot wielkiej rodziny surferów [spoiler alert!]

Komu nie marzyło się rzucić wszystko i podróżować. W internecie, w TV znajdziecie wiele poradników jak to zrobić. Ale dotychczas myślałam, że takie „rzucanie” jest tylko na krótką metę lub gdy nie planuje się posiadania potomstwa. A jednak ktoś się na to odważył. Poznajcie film „Życie na fali” o rodzinie Paskowitz’ów!
Jeden z camperów rodziny Paskowitz’ów, źródło: magpictures.com
Podróżowanie, rzucanie wszystkiego i wychodzenie ze strefy komfortu, to chodliwy produkt na Polskim rynku. Zazwyczaj objawia się memem kota czytającego gazetę i myślącego o porzuceniu swojej pracy. Taki właśnie był Dorian. Jego marzeniem nie był typowy American Dream, bogacenie się, kupowanie kolejnego samochody i granie w golfa. Dorian chciał nieść pomoc pacjentom (był lekarzem) zgodnie ze swoim sumieniem, a że otoczenie, w tym 2 żony, nie rozumiały go – rzucił wszystko i zaczął surfować. 
Początki były ciężkie, bo spał jak bezdomny w obleśnym namiocie na plaży i codziennie surfował. Nic tylko pozazdrościć. Niestety młodość Doriana przypadały na lata pięćdziesiąte, więc jego sposób bycia nie był akceptowany przez społeczeństwo.
Dorian Paskowitz wraz z 9 dzieci, źródło: magpictures.com
Dopiero gdy poznał swoją przyszłą 3 żonę, znalazł partnerkę która była jego bratnią duszą. Więc zamieszkali w samochodzie i rozpoczęli wieloletnią podróż za falami. Jak możecie się domyślić, patrząc na zdjęcie, dorobili się gromadki 9 dzieci. W tym tylko 1 córki. 
Film „Życie na fali” odpowie wam na wątpliwości jak rodzina radzi sobie w mieszkaniu w ciasnym kamperze. W jaki sposób wychować lub nie dzieci w ciągłej drodze. W film pokarze wam też jak wyznaczony sposób życia może wpłynąć na relacje i rozwój potomstwa. 
Film wydano w 2007 roku, a już część z gromadki Paskowitzów dobijała do 50. W 2014 roku sam Dorian umarł w wieku 93 lat.
Dzieciństwo według surferów, źródło: magpictures.com
Po obejrzeniu „Życia na fali” doszłam do wniosku, że najlepsze co możemy dać swoim dzieciom to możliwość przetestowania największej ilości rzeczy.
Szczerze polecam wam „Życie na fali”. Ja dorwałam go na Netflixie. Jest idealny na relaksujący wieczór lub gdy szukacie dramatu dokumentalnego, aby pożywić umysł.
Musicie koniecznie go obejrzeć jeśli:
  • planujecie rzucić wszystko i do końca życia ciągle być w podróży,
  • jeśli zastanawiacie się czy to co planujecie dla swoich dzieci, jest trafne,
  • szukacie metod na zaciśnięcie relacji z rodzinom,
  • chcecie zostać surferami w stylu bohemy,
  • jesteście fanami surfingu i chcecie poznać jedną z legend tego sportu.