Bali: Kuta, miasto wiecznej imprezy

Jeśli szukałeś miejsca na imprezę – to dobrze trafiłeś.

Kuta

Pierwszą miejscowością, którą odwiedziliśmy była Kuta. Z góry wiedzieliśmy, że są „manieczki”, więc spędziliśmy tam tylko 2 noce. Jednak chcieliśmy odpocząć po 30 godzinnym locie gdzieś blisko lotniska. I tak padło na Kutę. Tak na prawdę jest to typowe miejsce na imprezę. Wzdłuż jednej z głównych ulic znajdują się same kluby, które jakby przekrzykiwały się nawzajem muzyką. Sceny do tańczenia mieściły się tuż przy ulicy, tak aby przechodzień widział jak fajna jest tam impreza. 

Drugą rzeczą, która aż kłuje w oczy, choć bardziej w uszy, są narkotyki. Idąc chodnikiem co chwilę jakiś locales zaczepia i namawia na kupno dragów. Dostać tam można wszystko. Aż jest to dziwne, że jest to taki publiczny proceder. A obok dealerów stoją „taksówkarze”, który namawiają na podwózkę do hotelu na skuterze. 

Tak na prawdę nie znaleźliśmy w Kucie nic ciekawego do robienia. Odsypialiśmy lot i kimę w Doha. 

Podróż odbyliśmy w okresie 27.04-15.05.2016.